Słynna szynka PRL-owska (Krakus) zawiera aż 80 proc. mięsa, a jej marne podróby tylko 50 procent. Te pseudoszynki to głównie tłuszcz zwierzęcy, cholesterol, MOM (mielone kości, chrząstki TYM ŻYJE POLSKA. CENY W POLSCE Dane na 03-03-2023. Inflacja 17,2%. Stopa NBP 6,75%. Cena Pb95 6,68 zł/l. Cena ON 7,12 zł/l. Więcej. TYLKO W WP. Sondaż jest miażdżący. Tam były lepsze zarobki. W Silesii pracowałem w zaopatrzeniu, dlatego do zakładów mięsnych przeszedłem na kierownika zaopatrzenia materiałowego. Potem pracowałem jeszcze m.in. w dziale inwestycji, handlowym i marketingu. Myśmy rozbudowywali tą firmę - opowiadał nam w 2016 roku Andrzej Oświecimski. SZYNKA PARMEŃSKA (PROSCIUTTO DI PARMA) PLASTRY BEZGLUTENOWA BIO 70 g - PRIM. od Super Sprzedawcy. 32, 69 zł. (363,22 zł/kg) zapłać później z. sprawdź. 40,68 zł z dostawą. Produkt: Szynka w kawałku Primavera 90 g. Kup teraz na Allegro.pl za 26,99 zł - Konserwa Szynka Konserwowa Sokołów w puszce (14323431058). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! autor: Roman Kubiak. W latach 50. zeszłego wieku Amerykanom zasmakowała polska szynka. Obrotny Żyd z Nowego Jorku zamawiał ją w Pabianicach, woził do Gdyni i ładował na statki płynące do USA. To był świetny interes - pisze Roman Kubiak, autor książki "My, pabianiczanie". „Będziemy wysyłać szynkę do Ameryki!’ – taka Pamiątki PRL-u; Pieniądz papierowy; Akcesoria alkoholowe; Szynka w puszce - Mięso i wędliny > Wędliny, szynki, polędwice; Skrzynka narzędziowa pusta; Szynka. Uznawana za symbol luksusu w czasach PRL-u, dziś dostępna w każdym sklepie. I to nie tylko w metalowej puszce z napisem „Polish ham”, otwieranej za pomocą kluczyka, będącego elementem opakowania tego charakterystycznego produktu. W polskiej kuchni szynka zajmuje szczególne miejsce. Ciasto kryształek - przepis na pyszny deser z PRL-u. Desery z PRL-u cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciasto biszkoptowe przełożone masą śmietanową z dodatkiem kolorowych galaretek - to właśnie słynne ciasto, które zachwyca na rodzinnych degustacjach. Uwielbiane przez dzieci, kolorowe i efektowne. karma uniwersalna. Liczba sztuk w zestawie. 1. 9, 20 zł. 18,19 zł z dostawą. Produkt: MIAMOR Feline Filets kurczak szynka w sosie 156 g. dostawa czw. 30 lis. JHbgoZ. Tylko jedna siódma jajeczka dziennie, tak zalecał minister cen w rządzie Wojciecha Jaruzelskiego. I nieważne, czy to zwykły dzień, czy Wielkanoc. Jajek wtedy brakowało, jak zresztą okresowo wszystkiego. Żeby zastawić stół wielkanocny w PRL, trzeba było mieć silne nerwy i najlepiej mieszkać w stolicy albo na Śląsku. Dostawy były tam większe niż w innych regionach kraju. Tylko jedna siódma jajeczka dziennie, tak zalecał minister cen w rządzie Wojciecha Jaruzelskiego. I nieważne, czy to zwykły dzień, czy Wielkanoc. Jajek wtedy brakowało, jak zresztą okresowo wszystkiego. Żeby zastawić stół wielkanocny w PRL, trzeba było mieć silne nerwy i najlepiej mieszkać w stolicy albo na Śląsku. Dostawy były tam większe niż w innych regionach ludności na mięso, jajka, masło i cukier zawsze denerwowały peerelowską władzę. W 1970 roku kabaret Tey w Opolu śpiewał ironicznie: ,,Bo my musimy być dzisiaj mniej pazerni, roślinożerni, roślinożerni. Nam polędwica oraz schab, nie smakuje tak jak szczaw." Po wojnie spożycie mięsa w Polsce wynosiło ledwie 8,6 kg rocznie na osobę, czyli o 56 proc. mniej niż pod koniec okresu przedwojennego. Obecnie to około 75 kg, w PRL ilość niewyobrażalna. O tym, co miało wspólnego jedzenie z ideologią w PRL, interesująco pisze Monika Milewska w wydanej właśnie książce ,,Ślepa kuchnia".Zgodnie z ówczesną propagandą, jedzenie nie powinno być specjalną przyjemnością. Władysław Gomułka potępiał także kawę i nie chciał kupować jej za cenne dewizy, nie znosił, jak ludzie ,,chłeptają' ten burżuazyjny napój. Nie przekonała go żona Zofia, wielka amatorka kawy, która załatwiała ją sobie za plecami męża. Strajkujący życzyli mu: ,,Dla Gomułki suche bułki", ale I sekretarz KC PZPR i tak wolał chleb, który jadł do każdego posiłku. Trudno było zastawić wielkanocny stół w czasach, gdy ciągle brakowało najważniejszych składników. Władza tolerowała dwa święta kościelne, unikając nawiązań do ich religijnego charakteru. Wielkanoc nazywano świętami wiosennymi, zaopatrywano wtedy sklepy lepiej, ale nigdy nie było wiadomo, gdzie i co rzucą. A po świętach gazety rozpisywały się o karetkach pogotowia, które rzekomo masowo przywoziły do szpitala pacjentów chorych z przejedzenia. Takie wiadomości były przez władze mile widziane; oto dowód, że naród ma czym się przeoczWojsko sprzedaje auta, łodzie, sprzęt do nurkowania, AGD, biurowy i warsztatowyTanie domy od komornika czekają na nowych właścicieli! Zobacz oferty z woj. śląskiegoTak mieszkają śląscy milionerzy! Zobacz najdroższe domy na sprzedaż w woj. śląskimMagda Gessler zrobiła rewolucję w sosnowieckiej restauracji. Jak teraz wygląda? Na co dzień obowiązywały jednak latami dni bezmięsne i dorszowe, w niektórych regionach także bezciastkowe. W poniedziałki, a potem także w środy nigdzie nie można było dostać mięsa, ani w sklepach, ani w stołówkach czy restauracjach. Co wtedy podawano? W dni dorszowe dorsze, ale w formie niezbyt świeżych kostek smażonych na smalcu. Liga Kobiet organizowała nawet budki, w których kostki dorsza rozdawała za darmo, bez efektu. Polakom te szlachetne ryby do cna obrzydły. W pierwszych latach po wojnie wprowadzono ,,bezciastkowość" we wtorki, środy, czwartki i piątki, w te dni sprzedaż wyrobów cukierniczych była surowo zakazana. Polacy według władz PRL zawsze jedli za wiele słodzili. W 1950 roku wypadało 21 kg na głowę rocznie, w 1989 roku prawie 47 kg, ale niezależnie od ilości, i tak było za dużo. Równocześnie nie wolno było podawać, ile cukru i gdzie się eksportuje Przed Wielkanocą czasami pojawiał się problem, bo brakowało nawet jajek. Dostawy były niepewne. Robotnicy z Ursusa i Radomia w 1970 roku zatrzymali w proteście ciężarówkę z jajkami, a ucieszona miejscowa ludność przybiegała z wiadrami i zabierała ile mogła. Władza zareagowała; kto coś wziął, został ukarany i musiał nawet odsiedzieć swoje. Jajka w ogóle były podejrzane, robotnicy używali ich jako amunicji w potyczkach z milicją. Ale trudniej było je wyrzucić z zestawu wielkanocnego niż szynkę. Popularne książki kucharskie w święta wielkanocne zalecały skromny stół; barszcz czerwony, bigos, zimne nóżki w galarecie i jajka faszerowane śledziem. Na deser placek drożdżowy tańszy niż babka i mazurek z dżemem. A szynka? Chyba na obrazku. Satyryk i grafik Andrzej Krauze narysował szynkę z podpisem: ,,Wytnij i pomaluj".Szynka jako tradycyjne danie wielkanocne była oficjalnie pomijana, ale ludzie robili wszystko, żeby ją zdobyć, na przekór władzy. Socjolodzy twierdzą, że była obsesją Polaków w PRL. Maria Dąbrowska co prawda pisała w swoich ,,Dziennikach", że na Wielkanoc w 1950 roku otwierała pyszną szynkę w puszce, ale wspomniała też, że jej znajomemu pisarzowi cenzura wycięła scenę, w której murarz przed wojną kupił szynkę na Wielkanoc. Po co ludzi denerwować? Mięso było w PRL miarą życiowego sukcesu. Wygrani jedli szynkę, przegrani mortadelę i ,,kanapki z żeberkami" czyli chleb z cebulą. A były też okresy, gdy i cebuli w dużych miastach były lepiej zaopatrzone niż te w mniejszych, w regionach przemysłowych lepiej niż w rolniczych. Stolica i Śląsk otrzymywały połowę ogólnokrajowej puli mięsa i towarów delikatesowych. Dlatego w Lublinie podczas protestów żądano, żeby poprawić zaopatrzenie w sklepach nie jak na mitycznym Zachodzie, ale ,,jak na Śląsku". Z kolei Świdnik z woj. lubelskiego zazdrościł zaopatrzenia Lublinowi. Ale rzeczywiście na Śląsku w sklepach bywały cytryny i stąd wzięła się opowieść drukowana w ,,Sztandarze Młodych", jak to Bolesław Bierut przyjechał do Stalinogrodu (Katowic) i odwiedził dzieci w Pałacu Młodzieży. Dzieci nie wiedziały co gościowi podarować, więc przyniosły mu na talerzyku pomarańczę. Autor bredzi: ,,Trzymają ją na talerzyku, chcą ją zjeść wspólnie z towarzyszem Bierutem na znak przywiązania, wierności, miłości, przyjaźni. Towarzysz Bierut dzieli na cząstki złoty, soczysty owoc. To pomarańcza przyjaźni." Zaraz po wojnie rozchodziły się jednak plotki, ze na Śląsku panuje głód, ,,kobiety rzucają się pod samochody w celu uniknięcia śmierci głodowej". Naprawdę głodne były rodziny wywiezionych na Wschód Ślązaków, żony górników nie dostawały żadnych świadczeń, nie mogły znaleźć pracy, wyrzucano je z mieszkań. Zachowały się w archiwach wstrząsające listy kobiet, które nie mogły wyżywić dzieci. Plotki zawsze mają w sobie ziarno ani kartki czasem nie pomagały, gdy nie było co kupić. Pytano - jak zjeść kartkę nożem i widelcem? Ludzie musieli informować się pocztą pantoflową, co gdzie rzucili. Bywał salceson nazywany cwaniakiem, bo nie dał się wywieźć do sowietów. Ale co zrobić, jak w spożywczych hulał wiatr? W 1951 roku do radiowej audycji propagandowej ,,Fala 49" napisała kobieta z Radomia, że do sklepów w ogóle nie docierają dostawy. Pytała: ,,Jak tu pracować w tak ciężkich warunkach głodowych?" Z jej listu wynika, że nie było nawet octu, który znikał z półek ostatni. Słuchaczka skarżyła się: ,,Człowiekowi kiszki z głodu się skręcają po kartoflach z solą i ogórkach bez octu, a towar wędruje piorun wie gdzie.",,Nie ma mięsa, masła, jajek, zginęła słonina. Trzeba będzie z głodu żreć dzieła Lenina" - powtarzano wierszyk w latach kryzysu w PRL. A jeśli coś było, to trzeba było stać w kolejkach. Jak długich? Na jednym z rysunków satyrycznych narysowano budowany dopiero sklep, do którego już ustawił się ogonek. Na innym jest nocna kolejka, ostatni stojący pyta nadchodzącego zza węgła osobnika - kto idzie? Odpowiedź miało w PRL szkodzić, a smalec powodować sklerozę. Dzisiaj też nie mają najlepszej prasy, chociaż nie z powodu polityki. W dobranocce ,Porwanie Baltazara Gąbki" z lat 70. kucharz imć Bartolini Barłomiej miał herb Zielona Pietruszka. Mało kto wiedzial, że autor najpierw dał mu herb Dwa Widelce i Udziec Barani. Ale ta Zielona Pietruszka chyba to wiedziećTakie są najlepsze zioła na cholesterol. Obniż poziom cholesterolu domowymi sposobamiTakie mają być emerytury w lipcu po zmianach podatkowych. Mamy nowe wyliczenia!Sosnowiec: Na stadionie zaczyna kiełkować trawa, a kibice pytają już o mecz otwarciaPół roku temu ruszyła budowa nowego stadionu GKS Katowice. Jak wygląda to miejsce?Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera #1 mikami Pasjonat Użytkownicy 631 postów MiejscowośćWrocław Napisano 22 gru 2019 - 21:46 Od dawna chodziła za mną Biotita https://wedlinydomow...yroby/?p=318489Wreszcie się odważyłem: szynka 32,75 KB 26 Ilość pobrańPrawdziwy smak PRL-u, tylko jak Roger wspominał - na nasze obecne gusty nieco za słona, choć ja nie dodałem tych dziesięciu 10g soli po mieszaniu. Jednak mam inny problem: jest twardawa. Nie mam pojęcia w czym nie miałem możliwości pomiaru temperatury w środku (mam jednokilówkę od Jumbo), więc sugerowałem czasem Biotita. Wsadziłem szynkowar prosto z lodówki do wody z kranu (40C), a ponieważ u mnie temperatura wody była najczęściej 71C (wahała się 71-73) to wydłużyłem czas do 110 sprawdzić moje termometry - wszystkie cztery sprawdzane w 40C i 73C różnią się od średniej nie więcej niż o 0,5C. Czekam na pomysły, co poszło nie tak - bo mam jeszcze jeden wsad do za krótko, za długo, czyżby błąd pomiaru temperatury (sonda przytulona do boku szynkowaru), czy może mięsień nie taki (nie wiem jaki to był)? Pozdrawiam Do góry #2 Marek z Bielska Marek z Bielska Weteran **VIP** 2345 postów MiejscowośćBielsko-Biala Napisano 23 gru 2019 - 11:55 Od dawna chodziła za mną Biotita https://wedlinydomow...yroby/?p=318489 Wreszcie się odważyłem: szynka Prawdziwy smak PRL-u, tylko jak Roger wspominał - na nasze obecne gusty nieco za słona, choć ja nie dodałem tych dziesięciu 10g soli po mieszaniu. Jednak mam inny problem: jest twardawa. Nie mam pojęcia w czym problem. Niestety nie miałem możliwości pomiaru temperatury w środku (mam jednokilówkę od Jumbo), więc sugerowałem czasem Biotita. Wsadziłem szynkowar prosto z lodówki do wody z kranu (40C), a ponieważ u mnie temperatura wody była najczęściej 71C (wahała się 71-73) to wydłużyłem czas do 110 minut. Poleciałem sprawdzić moje termometry - wszystkie cztery sprawdzane w 40C i 73C różnią się od średniej nie więcej niż o 0,5C. Czekam na pomysły, co poszło nie tak - bo mam jeszcze jeden wsad do sparzenia. Czy za krótko, za długo, czyżby błąd pomiaru temperatury (sonda przytulona do boku szynkowaru), czy może mięsień nie taki (nie wiem jaki to był)? Pozdrawiam Przepis autor Biotit otrzymał dobry odemnie,lecz zaczął interpretować po swojemu więc wychodzą cuda. -34g peklosoli/sól to stanowczo za dużo na wsad ogólny (mięso plus woda) ja daję 23-25g/1kg -dodatek wody miał być 240-250ml/1kg uzyskując wydajność gotowego produktu 125%,dodatek 170ml robi już strukture zbitą -parzenie właściwe przeprowadzamy 60 min/1kg w od uzyskania Do góry #3 Romii Romii Pasjonat Użytkownicy 667 postów MiejscowośćBydgoszcz Napisano 23 gru 2019 - 12:26 -parzenie właściwe przeprowadzamy 60 min/1kg w od uzyskania Poprawcie mnie jeśli się mylę i nie zrozumiałem. Puszkę wkładamy do wody o temperaturze 74stopnie. Czekamy aż wkład wewnątrz osiągnie 72 stopnie i czekamy jeszcze godzinę? Przy założeniu że mam około 1kg w puszce. Czy po prostu parzymy wyrób do 72 stopni wewnątrz, wyjmujemy i chłodzimy? -- Romii Do góry #4 jumbo jumbo Uzależniony od forum Użytkownicy 3380 postów MiejscowośćRybnik Napisano 23 gru 2019 - 13:01 Masz moją praskę, to może popatrz na stronę praski, gdzie opisałem jak zrobić POLISH HAM w wersji domowej, bez fosforanów, których nieświadomie zapewne, ale Ci brakuje.... patrz post 270 https://wedlinydomow...ok-1-kg/page-14 Użytkownik jumbo edytował ten post 23 gru 2019 - 13:03 Do góry #5 Romii Romii Pasjonat Użytkownicy 667 postów MiejscowośćBydgoszcz Napisano 23 gru 2019 - 15:32 Widziałem Twój przepis na szynkę. Pewnie niedługo spróbuję - na razie zjeść trzeba to, co udało mi się zrobić. Fosforanów mi nie brakuje - nawet podświadomie - od dawna nie jadam "fabrycznych" wyrobów - chyba że gdzieś w hotelu jak nic innego nie ma. -- Romii Do góry #6 Marek z Bielska Marek z Bielska Weteran **VIP** 2345 postów MiejscowośćBielsko-Biala Napisano 23 gru 2019 - 18:03 Romii ja parzac szynkę praske z mięsem całą zalaną wodą zimną i ogrzewam zawartość na małym ogniu do uzyskania tej liczony czas parzenia min./1 kg,metoda sprawdzona do prasek 4kg,powyżej zalecany jest już pomiar wewnątrz czyli wbijamy sondę..Metodę tą stosuję tylko do wyrobów z dodadkami funkcjonalnymi w solance,szynkę robioną metodą tradycyjną parzymy do 80'C max,lecz nigdy nie uzyskamy tej soczystości,miękkiej konsystenci co typowy Polish Ham. Użycie do solanki samej czystej haminy daje kiepski efekt,gdyż po wystudzeniu z szynki leci woda jest to najtańsza solanka bez dodatków białka zwierz.,itp.,która była stosowana w byłej epoce ,na ten temat nie wypowiadam się na forum,gdyż tu robimy wedlinydomowe. Do góry #7 Romii Romii Pasjonat Użytkownicy 667 postów MiejscowośćBydgoszcz Napisano 23 gru 2019 - 19:34 Widziałem hamine sypaną wiadrem do farszu na kiełbasę. Do moich wyrobów nie będę dodawał. Zaciekawiła mnie sama obróbka termiczna - nie dodatki. -- Romii Do góry #8 mikami mikami Pasjonat Użytkownicy 631 postów MiejscowośćWrocław Napisano 23 gru 2019 - 19:35 Dziękuję wszystkim za uwagi. Skorzystam następnym razem. Mój wyrób miał 170ml wody/kg, cytrynian wyprodukowałem sam, a wielofosforany zastąpiłem pirofosforanem Mieszałem metodą Miro - ręczny robot, na szczęście miałem misę + pokrywę z otworem na robota (inaczej miałbym remont kuchni przed świętami). Mięso w trakcie mieszania wchłonęło całą wodę, a po peklowaniu było sklejone prawie tak jak w gotowym wyrobie. Było tak sztywne, że nie do końca dało się usunąć powietrze. Jak widać na zdjęciu zero wycieków wycieków i galaretki. Nie wiem jaka wyszła finalna wydajność, bo zanim się połapałem, to córa i zięć wciągnęli co nieco Użytkownik mikami edytował ten post 23 gru 2019 - 19:35 Do góry #9 Bagno Bagno Uzależniony od forum Technolog Wędzarniczej Braci 5136 postów MiejscowośćMazowieckie Napisano 23 gru 2019 - 20:01 Moim zdaniem miałeś dobrze wiążące mięso, które nie wymagało dodatku pirosfosforanów lub wielofosforanów. Jeśli zechcesz powtórzyć wykonanie wyrobu to, "piro" zostaw w pracowni, mieszaj delikatnie robotem do kleistości uzyskanej pierwszym razem dodając cytryniam aby poprawić kolor wyrobu. Do góry #10 mikami mikami Pasjonat Użytkownicy 631 postów MiejscowośćWrocław Napisano 23 gru 2019 - 20:47 Piro było ze spożywczaka. Chyba Dziadek kiedyś nieopatrznie wspomniał, co czasem robili wiejscy masarze Do góry #11 jumbo jumbo Uzależniony od forum Użytkownicy 3380 postów MiejscowośćRybnik Napisano 24 gru 2019 - 07:05 Widziałem Twój przepis na szynkę. Pewnie niedługo spróbuję - na razie zjeść trzeba to, co udało mi się zrobić. Fosforanów mi nie brakuje - nawet podświadomie - od dawna nie jadam "fabrycznych" wyrobów - chyba że gdzieś w hotelu jak nic innego nie ma. -- Romii ...mój post dotyczył postu mikami, a nie Twojego, Romii ... Do góry #12 Rafal78 Rafal78 Użytkownik Użytkownicy 75 postów MiejscowośćŻywiec Napisano 02 lis 2021 - 17:52 Romii ja parzac szynkę praske z mięsem całą zalaną wodą zimną i ogrzewam zawartość na małym ogniu do uzyskania tej liczony czas parzenia min./1 kg,metoda sprawdzona do prasek 4kg,powyżej zalecany jest już pomiar wewnątrz czyli wbijamy sondę..Metodę tą stosuję tylko do wyrobów z dodadkami funkcjonalnymi w solance,szynkę robioną metodą tradycyjną parzymy do 80'C max,lecz nigdy nie uzyskamy tej soczystości,miękkiej konsystenci co typowy Polish Ham. Użycie do solanki samej czystej haminy daje kiepski efekt,gdyż po wystudzeniu z szynki leci woda jest to najtańsza solanka bez dodatków białka zwierz.,itp.,która była stosowana w byłej epoce ,na ten temat nie wypowiadam się na forum,gdyż tu robimy wedlinydomowe. Zalewasz wodą ponad wysokość wsadu mięsnego, czy zalewasz całą praskę? Wypróbowałem ten Twój czas przy prasce @Tusiaczek (1kg wsadu) i u góry szynka konserwowa nie jest doparzona. Temp. parzenia przebiegała w zakresie 72 - 75 st. przez 60 min. Użytkownik Rafal78 edytował ten post 02 lis 2021 - 18:21 Do góry #13 Bossky Bossky Pasjonat Użytkownicy 648 postów MiejscowośćJasień Napisano 02 lis 2021 - 18:52 -parzenie właściwe przeprowadzamy 60 min/1kg w od uzyskania Poprawcie mnie jeśli się mylę i nie zrozumiałem. Puszkę wkładamy do wody o temperaturze 74stopnie. Czekamy aż wkład wewnątrz osiągnie 72 stopnie i czekamy jeszcze godzinę? Przy założeniu że mam około 1kg w puszce. Czy po prostu parzymy wyrób do 72 stopni wewnątrz, wyjmujemy i chłodzimy? -- RomiiW momencie uzyskania 72 parzenie należy zakończyć chlodzeniem Wysłane z mojego M2101K7AG przy użyciu Tapatalka Do góry #14 Rafal78 Rafal78 Użytkownik Użytkownicy 75 postów MiejscowośćŻywiec Napisano 03 lis 2021 - 07:11 Nie chciałem przebijać, dlatego chodziło mi o parzenie na czas. Wieczorem do parzenia poszedł drugi wkład i tym razem parzenie przez 110 min. Szynka konserwowa wyszła bdb. Do góry #15 paszeko paszeko Pasjonat Użytkownicy 614 postów Miejscowośćruda slaska Napisano 03 lis 2021 - 12:27 ktos TU podac przepis na ta szyneczke,dziekuje i prosze mnie nie odsylac do roku 2013 jak to jest szynkowarow! Do góry Sponsor Sponsor Reklama #16 EAnna EAnna Uzależniony od forum Moderatorzy 11764 postów MiejscowośćTychy Napisano 03 lis 2021 - 13:43 prosze mnie nie odsylac do roku 2013 A to dlaczego? SZYNKA_Biotita Ci nie pasuje? Przecież to o niej jest mowa w tym temacie Do góry Lata 70-te PRL-u to okres towarów na kartki, braków w sklepach i tandetnego, zawodnego sprzętu RTV i AGD. Przedmiotem pożądania były towary w Pewexie dostępne za waluty wymienialne. Ceny w Pewexie, mimo że niskie, przekraczały możliwości przeciętnych ludzi. Mimo to Polacy starali się uzbierać na waluty u cinkciarza i kupić modne ubrania, zabawki zachodnich firm, niedostępne gdzie indziej dezodoranty, czy niezawodny sprzęt RTV zachodnich marek. Dowiedz się, jakie towary oferowały sklepy Pewexu w czasach PRL. Jeśli szukasz więcej informacji i ciekawostek historycznych, sprawdź także zebrane w tym miejscu artykuły o PRL. Czym był Pewex w PRL i kto mógł kupić towary z Pewexu Władze ludowe w PRL starały się skupować od obywateli waluty wymienialne, których posiadanie było do 1956 roku nielegalne. Początkowo istniały sklepy walutowe banku PeKaO, w których można było kupić trudno dostępne towary. Pewex, czyli Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, powstało w 1972 roku z przekształcenia tych sklepów. Cennik w Pewexie ustalano na bazie dolara amerykańskiego, lecz płacić można było wszystkimi walutami oraz bonami walutowymi PeKaO. Jak na kieszeń zwykłego Polaka ceny w Pewexie były dość wysokie. Pewexy działały na zasadzie sklepów duty free, dlatego też ceny w Pewexie były bardzo niskie w porównaniu do cen towarów w krajach zachodnich. Jednak ówczesny przelicznik walut sprawiał, że dla zwykłego Polaka zakupy w Pewexie były prawie niedostępne. Przeciętni ludzie nie byli w stanie zaopatrywać się w Pewexie, a jeśli już to okazjonalne, jeśli dana rzecz była naprawdę niezbędna. Jedynym sposobem pozyskania walut na produkty z Pewexu, był nielegalny zakup walut u cinkciarza lub kogoś znajomego, kto je miał. Cinkciarze z reguły stali pod sklepami Pewexu. Posiadali oni waluty najczęściej od dewizowych turystów, którym bardziej opłacało się wymienić waluty na złotówki u cinkciarza niż w banku. Mimo wysokiego przelicznika oraz niebezpieczeństwa nielegalnej transakcji Polacy próbowali zaopatrzyć się w waluty, na przykład wyjeżdżając do innych demoludów, gdzie przelicznik był bardziej przystępny. Władze ludowe patrzyły przez palce na te transakcje, zaś niebezpieczeństwo polegało na tym, że osoba niedoświadczona mogła zostać oszukana, okradziona, a nawet pobita, jeśli trafiła na oszusta. Towary z Pewexu - najbardziej pożądane produkty w PRL Jakie produkty z Pewexu były obiektem marzeń przeciętnych Polaków Pewex oferował przede wszystkim towary zachodniej produkcji, lecz także polskie towary eksportowe. Jakie produkty można było kupić w Pewexie: artykuły żywnościowe, alkohol i papierosy, ubrania, tkaniny i włóczki, kosmetyki i środki higieniczne, zabawki, artykuły RTV i AGD oraz mikrokomputery, samochody i akcesoria, sprzęt sportowy, materiały budowlane i narzędzia. Zakupy w Pewexie były marzeniem dla każdego. Dreszcz emocji czuło się nawet, odwiedzając sklep, aby tylko popatrzeć na zagraniczne kosmetyki, ubrania, czy zabawki. W PRL fascynacja krajami zachodnimi i ich produktami była ogromna. Uchodziły one za szczyt marzeń i ideał doskonałości, szczególnie że jakość towarów produkcji polskiej i demoludów pozostawiała wiele do życzenia. Zaś w okresie znacznych braków zaopatrzenia, Pewex był jedynym sklepem, gdzie zawsze można było dostać niezbędne towary, jak np. papier toaletowy. Jeśli szukasz więcej ciekawostek, sprawdź także ten artykuł o 10 osobach, które kształtowały opinie Polaków w czasach PRL. Produkty spożywcze w Pewexie Jednym z najczęściej kupowanych towarów w Pewexie były wódki. Najpopularniejsze były Gold Waser, Advokat, whisky Johnnie Walker, francuski szampan czy też hiszpański poncz Jerezano, zaś w czasach alkoholu na kartki także polskie wódki jak Żubrówka czy Żytnia. W Pewexach dostępne było także piwo w puszkach, które teraz stoi w każdym sklepie, a wtedy było niespotykanym rarytasem. Co ciekawe w Pewexie nie obowiązywała sprzedaż alkoholu po 13. Deficytowym towarem na kartki były papierosy, zaś w Pewexach za waluty dostępne były takie marki jak: Marlboro, Dunhill, Lord. W czasach, gdy po wędlinę stało się w długich kolejkach i nie dla każdego wystarczyło, w Pewexie dostępny był polski produkt eksportowy - szynka konserwowa w puszce. Zdarzało się, że w przeciętnych rodzinach szynka ta pojawiała się na święta i smakowała wspaniale. Starsi ludzie kupowali w Pewexach produkty zdrowotne, jak Buerlecithin, Biovital, czy Amol, których nie było w zwykłych aptekach. Dla dzieci szczytem atrakcji była Coca Cola w puszkach oraz gumy McDonald z kolorową historyjką w opakowaniu. Na półkach Pewexów leżały najróżniejsze słodycze, czekolady, kawa, jak również owoce cytrusowe i banany. Ubrania i kosmetyki z Pewexu O ciuchach z Pewexu młody człowiek z PRL mógł sobie tylko pomarzyć. Dla ówczesnych nastolatków szczytem marzeń były spodnie jeansowe, Levisy, Wranglery, Rifle, czy Montany. Oryginalne można było kupić tylko w Pewexie, zaś podróbki na bazarze, choć tu i tu cena przekraczała budżet rodziców. W Pewexach królowały także tkaniny jak grempliny, jedwabie, sztuczne futerka. Wtedy prawie każda kobieta umiała szyć, a własnoręcznie uszyty ciuch wychodził taniej. Szczytem marzeń była wełna moherowa oraz sweterki szetlandy. Każda dziewczyna marzyła o tym, aby zrobić sobie na drutach puchaty sweterek z moheru, lub choćby czapkę. Co ciekawe w Pewexie można było kupić, niedostępne w innych sklepach, peruki. Pewexy nie były sklepami samoobsługowymi. Towary z Pewexu podawał sprzedawca, zaś ubrania były ładnie poukładane na półkach sklepowych lub leżały pod oszkloną ladą. Atrakcyjnym asortymentem Pewexu były kosmetyki i dezodoranty. Szczególną popularnością cieszyły się kosmetyki Chanel i Max Factor. W zwykłych sklepach dezodoranty właściwie nie istniały, zaś w Pewexie oferowano pachnące dezodoranty w sprayu wiodących firm zachodnich. Produkty z Pewexu - zabawki i rozrywka Dla dzieci szczytem marzeń były klocki Lego, samochodziki Matchbox czy lalki Barbie - dostępne tylko w Pewexie. Natomiast dla młodzieży i dorosłych marzeniem był sprzęt elektroniczny i grający. Była to epoka magnetofonów i walkmenów na kasety. Telewizory kolorowe dopiero wchodziły na rynek. Sprzęt polskiej produkcji należało upolować w sklepie, stojąc w długich kolejkach lub biegając od sklepu do sklepu o 11 rano. Ówczesny sprzęt był tak zawodny, że każdy drżał czy się za chwilę nie zepsuje. Z naprawą też nie było łatwo, gdyż terminy naprawy były długie i częso po miesiącu oczekiwania otrzymywało się z powrotem nienaprawiony sprzęt, bo “nie ma części”. Dobrej jakości sprzęt zagraniczny, który się nie psuł, można było kupić tylko w Pewexie. Królowały takie marki jak Panasonic czy Sharp. Pewex był też jedynym źródłem nowoczesnego sprzętu jak magnetowidy czy mikrokomputery. Cennik sprzętu RTV przekraczał możliwości przeciętnego Polaka. Aby kupić TV lub magnetowid w Pewexie należało zbierać wiele miesięcy czy lat. Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny? Dla 98,2% czytelników artykuł okazał się być pomocny